poniedziałek, 6 sierpnia 2018

NKWN: kolejny trop stylistyczny... >:-P

"Ujrzeli to tak, jak można by ujrzeć podpis, w którym litery mają wielkość mierzalną w metrach."

Niewątpliwie było to dość wyraziste. (I dlaczego, do ciężkiej cholery, nie mogę wpisać tu zwykłego, polskiego "ziet"? >:-|) Ale doprawdy wolałbym konkretne dane, a nie prozę plus minus poetycką...

niedziela, 5 sierpnia 2018

NKWN: czyżby konkret?

"Albowiem i rycerze, i następcy hiszpańskiego żołnierza badając historię naturalną odkryli, gdzie- by użyć kolejnej przenośni- tkwi sprężyna napędowa świata."

Aaa... Atanazy Kircher?!...

sobota, 4 sierpnia 2018

NKWN: na poezje się zebrało?!...

"Całe zło tkwi w tym, że- ujmując w przenośni- templaryzm to jezuityzm w wieńcu laurowym."

A metafora pozostawia taki margines na domysły, że trudno ją uznać za coś sprzyjającego jasności wypowiedzi.

piątek, 3 sierpnia 2018

NKWN: templariusze w królestwie paranoi.

"A także na to, co ich łączy z nieznanym (i przypuszczalnie najpożyteczniejszym) ośrodkiem politycznym."

Tajny rząd światowy? No cóż, Filip K. Dick pisał, że "paranoja to metoda percepcji"...

czwartek, 2 sierpnia 2018

NKWN: zamętu wokół templariuszy ciąg dalszy.

"Kabaliści powiadają, że dobrze zapamiętali sobie tajemne napomknienia o okresie stu dwudziestu lat. Jeśli zastosować je do dzieła Cervantesa, to należałoby mniemać, że, co może wydać się paradoksalne i na pierwszy rzut oka wewnętrznie sprzeczne, rzucałyby one pewne światło na powiązania między templariuszami a różokrzyżowcami."

Nie ogarniam. Don Quijote de la Mancha był dzielnym rycerzem o silnym kręgosłupie moralnym, choć, na swoje nieszczęście, trafił do niewłaściwego świata w niewłaściwym czasie. Ale czy miał cokolwiek wspólnego- oprócz tego- z obrońcami Świątyni Salomona? No chyba, że powieść Cervantesa to po prostu szyfr. Ale przy takim założeniu wkraczamy już na teren, będący królestwem  o pięknej, greckiej nazwie:
Paranoja!

wtorek, 31 lipca 2018

NKWN: nagły zwrot w stronę nadprzyrodzoną?

"Nie jest jednak wykluczone, że dzięki temu, kto w starożytnej Grecji nosił miano Charona i ma zawsze przynajmniej jedno wolne miejsce w swym środku komunikacji, udało się templariuszom przynajmniej częściowo zmniejszyć efekt egzorcyzmu, jakiemu zostali poddani."

Interpretacyjnie trudne. Owszem, postacie z mitów greckich mają swe ślady w innych religiach. (Czy ktoś kiedyś spróbował porównać Hadesa z Panem Śiwą?) Apollo w swym aspekcie tępicielskim np. zyskał w Apokalipsie Janowej miano Abaddona. Ale Charon, ten transportowiec dusz? O ile pamiętam, nie świadczył swych usług za darmo, obolka trzeba było za kurs uiścić. O templariuszach powiada się, że byli bajecznie bogaci. Zresztą wzmianka na ten temat padła poprzednim razem. A teraz... wynikałoby, że bogactwa starczyło tym rycerzom na uiszczenie opłaty za trasę-- w obie strony! Przez Styks i z powrotem! Jak zaś egzorcyzmowano nieszczęsnego mistrza Jakuba de Molay, wiadomo.
Czyżby ci obrońcy przybytku Salomona wiedzieli, jak powrócić do tego świata przez bramę zgonu?!