środa, 5 czerwca 2019
NKWN: dokończenie wątku.
"Brytyjski mag wysnuł z tego prosty wniosek, że bez zgody właściciela owej sygnatury nie da się otwarcie kierować przeznaczeniami ziemskimi." I to, być może, tłumaczy dlaczego Crowley dopatrywał się w tarocie tudzież Księdze Przemian "inteligencji", przemawiających przez te dwa środki dywinacji. Na zdrowy rozsądek bowiem wyniki wróżenia zależą tu od czystego przypadku: tasowania i losowania kart lub równie losowego procesu zerojedynkowego w postaci rzutów monetą. Czyli w sumie od chaosu. Ale tu rodzi się kilka pytań. Po pierwsze: czy kierowanie się tzw. "zdrowym rozsądkiem" nie prowadzi czasem na bezdroża? Po drugie: czy rzeczywiście przypadek/ chaos to czysto bezosobowa siła, za jaką zwykło się go poczytywać? Czy starożytni Grecy nie oddawali czci jakiemuś bóstwu Chaosu? Sprawdzam... Oni akurat nie. Ale gnostycy- owszem. ABRAXAS.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz