niedziela, 19 sierpnia 2012

"Szaleństwo Berkemeyera".

Dopiero w trakcie nakładania ornamentu przypomniałem sobie, że Antoni z Katalonii bardzo często stosował do wystroju zewnętrznego swoich dzieł dwie barwy: brąz i błękit. Czy miało to znaczenie symboliczne, takie "Erde und Himmel"? W obawie przed popełnieniem nadinterpretacji pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.
To zabawne, że gdy wybierałem kolory dla swojej najnowszej purchawki, z bazy danych losowych wypadł gaudinistyczny rezultat.
A jednak poniższe zdjęcia przedstawiają coś, z czego nie jestem specjalnie zadowolony...







niedziela, 12 sierpnia 2012

Bieżąca dokumentacja.

Bajderie... pardon, baterie w rejestratorze obrazów były już na wyczerpaniu. Nic dziwnego, prawie od roku ich używam. Ale zadziałały. "Szaleństwo Berkemeyera" pokryło się ornamentem na większości ze swych sześciu ścian. Powyżej widać, jak wygląda czwarta z nich, ukończona dzisiaj.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Bieżąca dokumentacja.

"Szaleństwo Berkemeyera" ma już pokryte ornamentem wszystkie kolce. Nie wygląda to specjalnie oszołamiająco, wprost przeciwnie, ale to przecież tylko mniejszy z dwóch etapów nanoszenia finalnych barw na powierzchnię. Wiem, bo dziś zdążyłem zacząć ten większy. Ale nie chcę rzucać słów na wiatr- niech ewentualnie przemówią za mnie obrazki zamiast pustych zapowiedzi.


niedziela, 5 sierpnia 2012

Ponure pytania.

Koń biega i kopie szybciej, a także silniej niż człowiek.
Pchła- w proporcji do swoich rozmiarów- skacze dalej niż człowiek.
Ryba pływa zwinniej aniżeli człowiek.
Mrówka podnosi ciężary... i tak dalej.
Ale czy konie, pchły, mrówki i ryby stworzyły cywilizację techniczną? Kulturę?
Wygląda na to, że nie.
Dlaczego zatem w tym kraju- nie jestem pewien przestrzeni poza jego granicami- środki masowego przekazu usiłują wmówić odbiorcom, że naśladowanie zwierzęcych zachowań to najważniejsza rzecz na świecie? Dlaczego ciągle ględzi się o jakichś "Włoszczowych" czy "Rydwańskich", a kreatywne myślenie i działanie wciąż pozostaje w cieniu?
Może, niczym Sędzia z pewnego szkodliwego poematu, traktuje się potencjał twórczy w oparciu o zasadę "i jakoś to będzie"?
Jeżeli tak, to można jedynie powtórzyć za Gałczyńskim: "O, biedny, biedny kraj!"...

niedziela, 29 lipca 2012

Bieżąca dokumentacja.

Mam już tytuł dla "kolców". Czytając dla skromnej rozrywki "Słownik terminologiczny sztuk pięknych" natknąłem się w nim na następujące hasło z objaśnieniem:
"berkemeyer, pucharek szklany, odmiana roemera, z cylindrycznym korpusem zdobionym nakładanymi na gorąco guzkami ( brodawkowe szkło) i o szerokim, uformowanym na kształt miski wylewie, używany w Niemczech i Niderlandach w XV- XVII w."
Sylwetka "kolców" jest, przyznaję, dużo mniej zwarta od tego z niemiecka milusińskiego naczynia, ale co do urozmaicenia kształtu... cóż, nic nowego pod Słońcem.  
Oto więc "Szaleństwo Berkemeyera". Skojarzenia z jednym z dzieł uznanego pisarza pochodzenia polskiego, specjalisty od zanudzania czytelników, "Słowackiego wysp tropikalnych"- jak najbardziej uzasadnione.
Dziś skończyłem nakładać tło i wypukłości powierzchni na przedostatnią, piątą ścianę.


sobota, 21 lipca 2012

Kataloński kopniak z zaświatów?...

Znużony nanoszeniem tła na czerep "kolców" zacząłem przemyśliwać o wzięciu się za coś innego. Ostatecznie tak zwany odpoczynek to nic innego niż zmęczenie, wywołane robieniem czegoś, co nie jest potrzebne do podtrzymania funkcji życiowych. Patrz chociażby: klienci ostatnio upadłych, polskich biur podróży. W ramach wstępu do odpoczynku sięgnąłem sobie po informator, dotyczący programu telewizyjnego na nadchodzące dni. Zawszeć to odrobina słowa drukowanego. Przewracam kolejną kartkę i... widzę reklamę kilku książek, wśród nich zaś pozycję pod tytułem, o ile zapamiętałem, "Barcelona. Spacerownik historyczny." Na okładce widniała m. in. fotografia Fasady Narodzenia świątyni La Sagrada Familia i pokryty wielobarwną łuską strażnik progu parku Euzebiusza hrabiego Guella.
Poczułem się tak, jakby Antoni Gaudi i Cornet wycedził mi wprost do ucha: "Ja ci tu zaraz odpocznę!..."